Witajcie Dziewczęta.
Ostatnio mało mnie tutaj, ale jest to spowodowane poważnym problemami osobistymi.
Ta sytuacja wokół mnie wysysa ze mnie całą energię i chęć do czegokolwiek.
Najchętniej zamknęłabym oczy, wtuliła się w poduszkę i przespała cały ten zły czas, ale wiem, że niestety tak się nie da.
Haft dla mnie jest swego rodzaju chyba terapią, bo pozwala mi się wyciszyć, zając czymś myśli i dłonie, ale w tym wypadku nawet i on nie bardzo pomaga.
Mimo wszystko coś tam sobie dziubię, bardziej chyba z przyzwyczajenia niż z chęci.
Ostatnio to robótkowanie to coś innego, a mianowicie postanowiłam spróbować haftu krzyżykowego.
Zamówiłam więc sobie- wbrew radom- kanwę z nadrukiem i do tego zestaw mulinek.
Dopiero zaczynam w tej materii, ale o ile co do kanwy nie mam większych zastrzeżeń, bo jej sztywność ani nierówność wzoru na krzyżykach mi nie przeszkadza, to zestaw nitek mnie nieco zaskoczył, bo mam wrażenie, że część z nich kompletnie nie pasuje do obrazka, który wybrałam i do klucza kolorów.
Faktem jest, że klucz jest DMC, a mulinę wzięłam najtańszą czyli Ariadnę, ale nawet patrząc na przelicznik kolorów, część odcieni się nie zgadza...
Będę musiała więc albo dobierać na czuja kolory, albo spróbować dopasować coś z moich zapasów.
Na razie dam zdjęcie tylko obrazka- Anielicy:)
A na koniec kilka zdjęć cudnego kota mojej sąsiadki:)
Szkoda, że nie jest zbyt fotogeniczny...
Strasznie naburmuszony:)
A tutaj tam, gdzie mu nie wolno, czyli na łóżku- też niezadowolony, bo odkryłam kapę pod którą się wczołgał...