Witajcie Kochane.
Mamy wiosnę, ale coraz więcej osób wokół mnie jakoś nie nastraja ona optymistycznie.
Ja natomiast tryskam humorem, ale jest to spowodowane przylotem męża mego.
Niestety 4 dni zlecą zanim się obejrzymy i tak czasem myślę, że chyba powoli nadchodzi czas do podjęcia TEJ decyzji, czy żyjemy tu, czy na obczyźnie, bo tak długa rozłąka zdecydowanie nam nie służy. Gdyby tylko moja Babcia zgodziła się zamieszkać tam z nami, nie byłoby problemu.
I ja wiem, większość z Was powie- patrz na własne szczęście, Babcia przez długi czas radziła sobie sama, to nadal będzie dawała radę i to wszystko jest prawda, ale widzę w jakim tempie Ona się niestety starzeje i chyba nie wybaczyłabym sobie, gdyby jeszcze bardziej podupadła na zdrowiu przez tęsknotę i samotność. Mąż jest moją miłością i zostanie ze mną (mam nadzieję) do końca życia, ale to babcia wycierała mi pupę i nos jak byłam mała i uważam, że teraz nadeszła moja kolej, aby jej się odwdzięczyć- oczywiście w przenośni, bo jest całkowicie samodzielna.
Decyzja jest niesamowicie trudna, ale czuję, że w najbliższym czasie trzeba będzie ją podjąć.
Dobrze, że jednak, że ktoś wymyślił rękodzieło, bo można usiąść, skupić się na robótce i choć na chwilę "zapomnieć" o świecie :)
Dla mnie najlepszą metodą na "wyłączenie" się są krzyżyki, gdyż muszę się zastanawiać i liczyć. Kotek powstaje powolutku, ale jednak w miarę systematycznie.
Tak wyglądają postępy pracy i obrazek na dzień dzisiejszy:
Pozdrawiam cieplutko :)